
Kobiety z tytułem inżyniera cieszą się coraz większym uznaniem wśród pracodawców. Najczęściej znajdują zatrudnienie w budownictwie. Niestety, szefowie ciągle wyżej cenią mężczyzn oferując im znacznie wyższe zarobki.
Z informacji Banku Danych o Inżynierach wynika, że pań z wykształceniem technicznym jest mało. Te, które kończą politechniki, trafiają najczęściej do branży budowlanej. W ubiegłym roku studia techniczne ukończyło 75 tys. osób - kobiety stanowiły tylko kilka procent tej liczby. Architektura, budownictwo, inżynieria środowiska - to kierunki najczęściej wybierane przez panie. Najmniejszy odsetek pań z wykształceniem technicznym jest w takich sektorach jak lotnictwo, papiernictwo, górnictwo, geologia, rolnictwo czy służby mundurowe.
Inżynierki stanowią niecałe 19 procent wszystkich pracowników w budownictwie. Ponad trzy razy mniej, bo niespełna 6 procent to kobiety z technicznym wykształceniem pracujące w edukacji, branży badawczej i spożywczej. Co dwudziesta osoba zatrudniona w motoryzacji to kobieta. Panie stanowią niewiele ponad 4 procent inżynierów pracujących przy instalacjach sanitarnych i niewiele ponad dwa w nieruchomościach i branży materiałów budowlanych.
Kobiety z tytułem inżyniera, pracujące w branży budowlanej, najczęściej zajmują się przygotowaniem produkcji (ponad 15 proc), projektowaniem (niespełna 13 proc). Co dziesiąta znajduje zatrudnienie w administracji, marketingu, przy planowaniu i przygotowywaniu analiz.
Kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni pracujący w tych samych branżach. Z danych wynika, że są one o ponad tysiąc złotych niższe niż średnie zarobki panów. W ub. roku absolwentki architektury zarabiały miesięcznie średnio ponad 4200 złotych, a absolwenci tego samego kierunku już ponad 5700 złotych. Dysproporcje znajdziemy również w sektorze związanym z geologią i górnictwem (kobiety zarabiały 1476 zł a mężczyźni 4582 zł), inżynierią produkcji (2771 zł i 4113 zł) czy inżynierią środowiska (2586 zł i 4272 zł). Płace inżynierów włókiennictwa czy technologii drewna są średnio dwa razy wyższe niż zarobki wykształconych na takich kierunkach kobiet, a w przypadku biotechnologii, czy matematyki przewyższają je nawet trzykrotnie.
Organizatorzy badania tłumaczą jednak, że opierają się one na wykształceniu, a nie na stanowiskach. W grupie badanych mogła znajdować się większa liczba kobiet zajmujących niższe stanowiska.
Różnice między średnimi miesięcznymi zarobkami kobiet i mężczyzn z wykształceniem technicznym na niższych stanowiskach wynoszą ok. 300 złotych na niekorzyść kobiet. Inżynierowie zarabiają średnio prawie 2 tys. zł, a panie prawie 1700 zł. Specjaliści zarabiają już o ok. 600 złotych więcej niż specjalistki (ok. 3487 zł i 2832 zł), kierownicy ponad 500 zł więcej - odpowiednio 5168 zł i 4661 zł, a członkowie zarządu i dyrekcji już prawie 1600 złotych więcej - panie zarabiają średnio 7273 zł, a panowie 8865 zł!
- Największe dysproporcje w zarobkach kobiet i mężczyzn inżynierów występują w kluczowym okresie kariery, zazwyczaj między 26 a 36 rokiem życia - mówi Radosław Knap, kierownik ds. rozwoju biznesu w Banku Danych o Inżynierach. - Wyraźnie widać, że kobietom trudniej jest wejść na rynek pracy, że mają one gorszy start. Płace kobiet rosną zaś szybciej, gdy wracają na rynek pracy, po odchowaniu dzieci. Po 50 roku życia panie zarabiają średnio ponad 5 tys. złotych, a panowie ponad 6 tys. zł.
Alicja Peplińska