146 lat temu

31 grudnia 1879 roku Thomas Edison publicznie zaprezentował swoje elektryczne oświetlenie w Menlo Park w stanie New Jersey, USA. Wydarzenie to było przełomem w historii technologii i stanowiło kulminację jego pracy nad żarówką z włóknem węglowym, która była trwała i efektywna. Edison skonstruował także cały system oświetleniowy, obejmujący generator prądu, przewody i oprawy.

Podczas demonstracji ulice wokół jego laboratorium zostały oświetlone elektrycznymi lampami, co zrobiło ogromne wrażenie na zgromadzonych. To wydarzenie zapoczątkowało rewolucję w oświetleniu i przyczyniło się do szerokiego wykorzystania prądu elektrycznego w codziennym życiu. Kluczowym aspektem tego sukcesu było stworzenie nie tylko samej żarówki, ale całego systemu dystrybucji energii, co uczyniło elektryczność praktycznym rozwiązaniem dla miast.

Dla inżynierów moment ten ilustruje, jak innowacje wymagają integracji różnych technologii i systemowego podejścia. To wydarzenie wyznaczyło standardy projektowania systemów energetycznych, które są aktualne do dziś. Edison zademonstrował, że rozwiązania techniczne powinny być przystępne dla użytkowników i ekonomiczne w eksploatacji.

Millennium Bug

31 grudnia 1999 roku świat z niepokojem oczekiwał przejścia do nowego milenium, obawiając się skutków tzw. Millennium Bug, znanego także jako Y2K problem. Było to związane z historycznym ograniczeniem w oprogramowaniu, które przechowywało daty w formacie dwucyfrowym (np. 99 zamiast 1999). Obawiano się, że wraz z nadejściem roku 2000 systemy komputerowe błędnie zinterpretują datę jako 1900, co mogło prowadzić do awarii oprogramowania i infrastruktury.

Inżynierowie i specjaliści IT na całym świecie pracowali latami, aby zapobiec potencjalnemu chaosowi. Sektor finansowy, energetyczny, transportowy i administracja publiczna szczególnie intensywnie przygotowywały swoje systemy. Wysiłki te obejmowały zarówno aktualizacje oprogramowania, jak i testy systemów w symulowanych warunkach.

Media podsycały atmosferę zagrożenia, sugerując możliwość masowych awarii, blackoutów, a nawet katastrof lotniczych. Firmy sprzedające generator prądu czy zapasy żywności odnotowały gwałtowny wzrost sprzedaży, a wielu ludzi przygotowywało się na najgorsze.

Ostatecznie, po przejściu na nowy rok, poważne incydenty okazały się rzadkością, co wskazywało na skuteczność globalnych przygotowań. Problemy, które wystąpiły, były głównie drobne i dotyczyły mniej kluczowych systemów. Jednym z takich przypadków były błędne daty w wydrukach paragonów czy raportach bankowych.

Problem Y2K stał się również punktem zwrotnym w rozwoju procedur zarządzania ryzykiem w IT. Inżynierowie zaczęli przykładać większą wagę do przewidywania długoterminowych skutków projektowanych rozwiązań.

Dzięki olbrzymiemu wysiłkowi technologicznemu i koordynacji na skalę globalną, Y2K przeszedł do historii jako przykład sukcesu zarządzania kryzysowego i współpracy międzynarodowej w obszarze technologii. Wydarzenie to pozostaje ważną lekcją w historii inżynierii systemów komputerowych.

130 lat temu

28 grudnia 1895 roku Bracia Lumière zorganizowali pierwszy w historii komercyjny pokaz kinowy w paryskiej kawiarni Grand Café na Boulevard des Capucines. Było to wydarzenie przełomowe dla rozwoju kina, które z czasem przekształciło się w jedną z najważniejszych form rozrywki i sztuki.

Podczas pokazu zaprezentowano dziesięć krótkich filmów, każdy trwający około jednej minuty. Najbardziej znanym z nich jest „Wyjście robotników z fabryki Lumière w Lyonie” (La Sortie de l’usine Lumière à Lyon). Pokaz wykorzystał wynalazek braci – kinematograf, urządzenie pełniące rolę kamery, projektora i kopiarki filmowej.

Na widowni znajdowało się zaledwie kilkadziesiąt osób, ale reakcja publiczności była entuzjastyczna, co zapoczątkowało erę kina. Do najsłynniejszych anegdot z tamtego pokazu należy historia filmu „Wjazd pociągu na stację” (L’Arrivée d’un train en gare de La Ciotat), który rzekomo wywołał panikę widzów, gdy ci myśleli, że pociąg faktycznie ich potrąci.

Kinematograf braci Lumière był znacząco bardziej zaawansowany od wcześniejszych wynalazków, takich jak kinetoskop Thomasa Edisona, ponieważ umożliwiał oglądanie filmu przez większą publiczność jednocześnie. Technologia ta szybko zdobyła popularność na całym świecie.

To wydarzenie nie tylko zrewolucjonizowało świat rozrywki, ale również wpłynęło na rozwój technologii optycznych i inżynierii mechanicznej. Filmy Lumière, choć proste w treści, wykorzystywały precyzyjne mechanizmy pozwalające na płynne odtwarzanie obrazów, co stało się podstawą nowoczesnej kinematografii.

Dzięki temu pokazowi kino zyskało uznanie jako nowe medium artystyczne, naukowe i rozrywkowe, a bracia Lumière zapisali się na zawsze w historii jako pionierzy tej dziedziny.

74 lata temu

21 grudnia 1951 urodził się Przemysław Gintrowski, polski muzyk, kompozytor i inżynier, znany przede wszystkim jako bard Solidarności. Jego twórczość, łącząca poezję i muzykę, wywarła ogromny wpływ na polską kulturę oporu wobec reżimu komunistycznego. Choć kojarzony głównie z działalnością artystyczną, Gintrowski był także inżynierem – ukończył Politechnikę Warszawską na kierunku budowy maszyn.

Karierę muzyczną rozpoczął pod koniec lat 70., gdy wraz z Jackiem Kaczmarskim i Zbigniewem Łapińskim stworzył słynne trio, które wykonywało pieśni będące połączeniem poezji śpiewanej i komentarza politycznego. Utwory takie jak „Mury” czy „Modlitwa o wschodzie słońca” stały się nieformalnymi hymnami ruchu Solidarność.

Gintrowski zasłynął także jako twórca muzyki teatralnej i filmowej, komponując ścieżki dźwiękowe do takich dzieł jak „Człowiek z marmuru” czy „Człowiek z żelaza” w reżyserii Andrzeja Wajdy. W jego muzyce wyraźnie słychać było dbałość o szczegóły i konstrukcję utworów, co można uznać za wpływ inżynierskiego wykształcenia.

Choć twórczość Gintrowskiego była mocno związana z realiami PRL-u, jego przesłanie o wolności i godności człowieka pozostaje uniwersalne. Był artystą, który inspirował nie tylko treścią swoich pieśni, ale także swoim życiowym przykładem – łącząc profesjonalizm techniczny z głęboką wrażliwością artystyczną. Zmarł 20 października 2012 roku, pozostawiając po sobie dziedzictwo, które do dziś porusza serca i umysły.

Tło badań i narodziny nowego podejścia do elektroniki

23 grudnia 1947 roku zespół badaczy z Bell Labs zaprezentował pierwszy tranzystor, który powstał w okresie intensywnych poszukiwań lepszych i bardziej niezawodnych metod wzmacniania sygnałów elektrycznych. Naukowcy dążyli wówczas do zastąpienia lamp próżniowych, które działały poprawnie, ale zużywały dużo energii, nagrzewały się i ulegały częstym uszkodzeniom podczas długotrwałej pracy. John Bardeen, Walter Brattain i William Shockley prowadzili eksperymenty, które polegały na obserwacji zachowania półprzewodników pod wpływem różnych konfiguracji prądowych i napięciowych, co pozwalało im coraz lepiej rozumieć ich własności. Badacze pracowali metodycznie, stosując podejścia wywodzące się z wcześniejszych badań nad germanem i krzemem, a ich wysiłki wspierało zaplecze techniczne Bell Labs, które słynęło z rzetelnego rzemiosła i uporządkowanego sposobu prowadzenia projektów. Zachowali tradycyjne podejście do dokumentowania swoich prób, co pozwoliło im odtwarzać kolejne etapy i unikać błędów powstających w wyniku nieprecyzyjnych zapisów. W tym czasie w Bell Labs panowała atmosfera zachęcająca do dalszych prób, więc zespół zyskiwał przestrzeń do spokojnego testowania kolejnych koncepcji. Pierwszy sukces przyszedł po serii bardzo drobiazgowych eksperymentów, w których Bardeen i Brattain używali kawałka germanu oraz dwóch drobnych kontaktów ustawionych w precyzyjnie wyznaczonych punktach, aby uzyskać wzmacnianie sygnału. Badacze zauważyli, że konstrukcja pozwala na kontrolowane sterowanie przepływem elektronów, co stanowiło zupełnie nową jakość w ówczesnej elektronice.

Demonstracja urządzenia i pierwsze próby jego zastosowania

Podczas demonstracji 23 grudnia zaprezentowano działanie tranzystora w formie niewielkiego elementu opartego na germanie, co robiło wrażenie ze względu na jego prostą, lecz funkcjonalną konstrukcję. Naukowcy pokazali, że urządzenie potrafi wzmacniać sygnały elektryczne bez konieczności stosowania żarzących się filamentów, co od razu zwróciło uwagę inżynierów na jego potencjał praktyczny. Prezentacja przebiegła w atmosferze spokojnej determinacji, ponieważ zespół dokładnie wiedział, że jego odkrycie ma znaczenie techniczne i otwiera nowe możliwości projektowe. Inżynierowie z Bell Labs od razu zaczęli myśleć o miniaturyzacji kolejnych urządzeń, ponieważ tranzystor wykazywał zdecydowanie mniejsze zapotrzebowanie na energię niż lampy próżniowe. W trakcie testów zwrócono również uwagę na bardzo szybki czas reakcji półprzewodnika, co pozwalało uzyskać efekt stabilnego sterowania przepływem prądu. Zachowano staranny sposób montażu kolejnych egzemplarzy, ponieważ małe zmiany położenia kontaktów mogły wpływać na właściwości elementu. W laboratoriach zaczęto przygotowywać pierwsze prototypy układów elektronicznych opartych wyłącznie na tranzystorach, co budziło duże zainteresowanie osób zajmujących się telekomunikacją. Zespół Bardeena, Brattaina i Shockleya pozwalał sobie na liczne notatki obejmujące wszystkie szczegóły konstrukcyjne, aby w przyszłości można było powtórzyć ich efekty bez niepotrzebnych komplikacji. Pierwsze wersje urządzenia miały dość nietypowy wygląd, ponieważ składały się z drutu, kryształu germanu i drobnych sprężynek, lecz działały zaskakująco stabilnie.

Ciekawostki i dalsze konsekwencje odkrycia

Ciekawostką pozostaje fakt, że nazwa „tranzystor” została wymyślona rok później, więc pierwsze urządzenie nie posiadało jeszcze oficjalnego określenia. Co interesujące, pierwszy egzemplarz tranzystora nadal zachowano w archiwach Bell Labs, dzięki czemu badacze mogą oglądać oryginalną konstrukcję i analizować jej wykonanie. W tamtym okresie german był znacznie łatwiejszy do uzyskania niż wysokiej jakości krzem, więc pierwsze egzemplarze korzystały tylko z tego jednego materiału półprzewodnikowego. Badacze stosowali bardzo tradycyjne narzędzia warsztatowe, takie jak proste mikromanipulatory i lupy, co pokazuje, że ważne przełomy często powstają dzięki cierpliwości i dokładności, a nie wyłącznie dzięki zaawansowanym urządzeniom. Inną ciekawostką jest to, że Shockley początkowo nie brał udziału w samym montażu pierwszego egzemplarza, ale odegrał kluczową rolę w opracowaniu późniejszej wersji tranzystora złączowego. Po udanej prezentacji inżynierowie zauważyli, że urządzenie może działać w dość szerokim zakresie temperatur, co czyniło je bardziej niezawodnym niż lampy próżniowe. W kolejnych miesiącach wiele firm zaczęło interesować się możliwościami produkcyjnymi, ponieważ tranzystor okazał się elementem, który można było wykonywać w dużych seriach przy zachowaniu powtarzalności. Zespół badaczy wykazał dużą ostrożność podczas ogłaszania kolejnych wyników, ponieważ chciał zachować rzetelny proces weryfikacji swoich obserwacji przed publikacją. W perspektywie kilku lat tranzystor umożliwił powstawanie coraz mniejszych i bardziej niezawodnych urządzeń, które zaczęły stopniowo wypierać starsze rozwiązania techniczne. Ciekawym szczegółem jest również to, że sami twórcy nie przewidywali aż tak szerokiego wykorzystania półprzewodników, a mimo to ich odkrycie otworzyło drogę do elektroniki, która z czasem stała się nieodłącznym elementem codzienności.

Tło badań i droga do odkrycia

26 grudnia 1898 roku Maria Skłodowska-Curie oraz Pierre Curie ogłosili, że wyodrębnili z uraninitu nowy pierwiastek, który nazwali radem, co stanowiło wynik długiej i wyczerpującej pracy laboratoryjnej. Badacze prowadzili swoje doświadczenia w skromnej, nieogrzewanej szopie przy École de Physique et de Chimie Industrielles w Paryżu, gdzie codziennie przetwarzali ciężkie beczki rud, aby wydzielić ślady nieznanej substancji. Maria zauważyła wcześniej, że niektóre minerały świecą intensywniej niż wynikałoby to z zawartości uranu, co skierowało ją ku przypuszczeniu istnienia nowych, silnie promieniotwórczych pierwiastków. Pierre, początkowo zajęty własnymi badaniami nad kryształami, dołączył do projektu żony po tym, gdy dostrzegł konsekwencję i siłę jej obserwacji. Ich wspólna praca rozwijała się naturalnie i harmonijnie, ponieważ oboje cenili rzetelną metodę oraz tradycyjne podejście do eksperymentowania. Wydobywanie radu było procesem mozolnym, ponieważ każdy etap wymagał ogrzewania, kruszenia, mieszania i oczyszczania coraz to mniejszych frakcji materiału. Badacze działali wytrwale, trzymając się sprawdzonych praktyk, które opierano na uważnym pomiarze i cierpliwym powtarzaniu doświadczeń.

Charakterystyka radu i przebieg ogłoszenia odkrycia

W dniu ogłoszenia Maria i Pierre przedstawili dowody, że odkryty pierwiastek odznacza się wyjątkowo silną aktywnością promieniotwórczą, co wyróżniało go na tle znanych substancji. Rad emitował światło widoczne w ciemności, co wzbudzało zaskoczenie nawet wśród uczonych przywykłych do badań nad zjawiskami fizycznymi. Substancja miała charakterystyczną barwę, która z czasem pozwoliła na łatwiejsze identyfikowanie jej obecności w preparatach. Podczas prezentacji podkreślono, że do wyodrębnienia radu potrzeba ogromnych ilości rudy, co świadczyło o jego śladowym występowaniu w naturze. Odkrycie zostało udokumentowane w prasie naukowej i natychmiast przyciągnęło uwagę środowiska akademickiego, które dostrzegło staranność wykonanych doświadczeń. Maria i Pierre zachowali rzeczowy ton w opracowaniu, opisując jedynie wyniki badań oraz stosowane metody. Ich stanowcze dążenie do jasnego i uporządkowanego komunikowania faktów wzmocniło wiarygodność odkrycia. Ciekawostką pozostaje, że pierwsze próbki radu przechowywano w małych probówkach, które świeciły delikatnie na półkach laboratorium i budziły zaciekawienie odwiedzających.

Wpływ odkrycia i dalsze działania badaczy

Rad szybko stał się obiektem zainteresowania fizyków, chemików i lekarzy, którzy dostrzegli niezwykłe właściwości tej substancji. Choć badania prowadzono w trudnych warunkach, Maria i Pierre kontynuowali prace nad kolejnymi metodami oczyszczania radu, co wymagało precyzji i cierpliwości. Ich determinacja dawała przykład innym badaczom, którzy chętnie odwiedzali laboratorium, aby wspólnie wymieniać doświadczenia i praktyki. Maria podkreślała, że każdy postęp osiągano dzięki konsekwentnemu stosowaniu sprawdzonych zasad, co podtrzymywało tradycję rzetelnego rzemiosła naukowego. Rad przyczynił się do rozwoju badań nad promieniotwórczością, która stała się nową dziedziną nauki, wymagającą spokojnego, uporządkowanego podejścia. Badacze zauważyli, że substancja wpływa na klisze fotograficzne oraz powoduje jonizację powietrza, co otworzyło drogę do dodatkowych eksperymentów. W laboratorium zwracano uwagę, że rad nagrzewa się samoczynnie, co intrygowało wykładowców i studentów odwiedzających pracownię. Choć praca była ciężka, małżeństwo Curie zachowało pogodę ducha i zamiłowanie do rutyny, która pozwalała osiągać stabilne rezultaty. Ich odkrycie zainspirowało kolejne zespoły badawcze, które korzystały z tej samej ostrożnej i pełnej szacunku metody eksperymentalnej.

Rad po latach stał się symbolem przełomu w nauce, ale dla Marii i Pierre’a był przede wszystkim owocem cierpliwego wysiłku oraz skrupulatności. Ciekawostką jest, że próżniomierze Curie, wykorzystywane przez nich w badaniach, okazały się tak trwałe, iż przez dziesięciolecia służyły kolejnym pokoleniom uczonych.

Dnia 26 grudnia 1898 roku małżeństwo Curie nie przewidywało jeszcze skali późniejszych badań, lecz cieszyło się jasnym i uporządkowanym potwierdzeniem swoich przypuszczeń. Wspomnienie tego dnia na zawsze pozostało dowodem, że konsekwencja, prostota działania i szacunek dla dobrze wypracowanych metod prowadzą do solidnych rezultatów.

118 lat temu

17 grudnia 1907 roku zmarł Lord Kelvin, wybitny fizyk i inżynier, który znacząco wpłynął na rozwój nauki w XIX i XX wieku. William Thomson, bo to jego pełne imię, urodził się w 1824 roku w Belfaście, a jego najbardziej znanym osiągnięciem jest wprowadzenie skali temperatury Kelvina, która stała się podstawą w naukach przyrodniczych. Współtworzył fundamenty termodynamiki, a jego badania miały kluczowe znaczenie dla rozwoju elektrotechniki i telegrafii.

Lord Kelvin był także pionierem w badaniach nad teorią przewodnictwa ciepła i elektryczności, a jego prace w dziedzinie fizyki ziemi przyczyniły się do lepszego zrozumienia procesów geofizycznych. Jako profesor Uniwersytetu w Glasgow, miał ogromny wpływ na rozwój nauki i wychowanie wielu pokoleń fizyków. Był autorem licznych prac naukowych i wynalazków, w tym teoretycznych podstaw do konstrukcji kabli transatlantyckich.

Otrzymał tytuł szlachecki w 1892 roku, a jego wkład w rozwój technologii oraz teorii naukowych zapewnił mu miejsce w historii jako jednej z największych postaci naukowych swoich czasów. Jego nazwisko stało się synonimem zaawansowanej fizyki i wielkich osiągnięć w nauce.

35 lat temu

1 grudnia 1990 roku niemal dokładnie po trzech latach od rozpoczęcia budowy brytyjscy i francuscy robotnicy połączyli swoje prace tworząc tunel pod Kanałem La Manche. Na jego oficjalne otwarcie przez królową Elżbietę trzeba jednak było jeszcze czekać do 6 maja 1994 roku.

Odchylenie przy połączeniu obu tuneli było minimalne: ok. 36 cm w poziomie i 6 cm w pionie – niesamowita precyzja jak na takie odległości.

Pierwszy projekt tunelu dla dorożek łączący Francję z Anglią powstał już w 1802 roku. Blisko 200 lat trzeba było czekać by pomysł francuskiego inżyniera Alberta Mathieu został zrealizowany.

9 listopada 1994 roku w Instytucie Badań Ciężkich Jonów (GSI) w Darmstadt naukowcy po raz pierwszy zsyntetyzowali pierwiastek o liczbie atomowej 110. Doświadczenie polegało na bombardowaniu jądra ołowiu-208 jonami niklu-62. W wyniku zderzeń powstały pojedyncze atomy nowego pierwiastka, który otrzymał nazwę darmsztadt (Ds). Pierwsze obserwacje były krótkotrwałe, gdyż atomy rozpadały się w ułamkach sekund. Odkrycie potwierdziły kolejne eksperymenty prowadzone w Niemczech, Japonii i Rosji. W 2003 roku Międzynarodowa Unia Chemii Czystej i Stosowanej (IUPAC) uznała odkrycie za pewne.

Właściwości i charakterystyka

Darmsztadt należy do grupy metali przejściowych w układzie okresowym. Zajmuje miejsce pod platyną, co sugeruje, że jego własności mogą przypominać ten pierwiastek. Ze względu na krótkotrwałą stabilność nie udało się jednak zbadać go w warunkach chemicznych. Najdłużej żyjący izotop, Ds-281, posiada okres półtrwania około 20 sekund. Wszystkie inne znane izotopy rozpadają się jeszcze szybciej. Produkcja pierwiastka jest bardzo kosztowna, a uzyskuje się tylko pojedyncze atomy. Naukowcy badają go głównie w celu poszerzenia wiedzy o strukturze jądra atomowego i granicach tzw. wyspy stabilności.

Ciekawostki i następstwa

Pierwiastek początkowo oznaczano symbolem Ununnilium (Uun), co w łacinie oznaczało „jeden-jeden-zero”. Nazwa „darmsztadt” została przyjęta w 2003 roku na cześć miasta, w którym dokonano odkrycia. Było to pierwsze miasto w Niemczech, które otrzymało taki zaszczyt. Odkrycie darmsztadtu było częścią międzynarodowego wyścigu o tworzenie coraz cięższych pierwiastków. Zespół badawczy w Darmstadt wcześniej zsyntetyzował także pierwiastki 107, 108 i 109. Każde udane doświadczenie wymagało precyzyjnych akceleratorów i detektorów cząstek. Naukowcy często powtarzali próby przez wiele tygodni, aby zarejestrować tylko kilka atomów. Darmsztadt nie znajduje żadnego praktycznego zastosowania poza badaniami podstawowymi. Jest jednak przykładem możliwości współczesnej inżynierii jądrowej. Odkrycie z 1994 roku pokazuje, jak daleko sięga ciekawość człowieka w poznawaniu granic materii.

9 listopada 1921 roku Królewska Szwedzka Akademia Nauk ogłosiła przyznanie Nagrody Nobla z fizyki Albertowi Einsteinowi. Decyzja zapadła z rocznym opóźnieniem, ponieważ jury długo dyskutowało nad wyborem. Nagrodę przyznano nie za teorię względności, lecz za wyjaśnienie efektu fotoelektrycznego. W uzasadnieniu podkreślono jego zasługi dla fizyki teoretycznej i wkład w rozwój nauki. Uroczyste wręczenie nastąpiło dopiero w 1922 roku w Sztokholmie. Einstein nie był obecny na ceremonii, ponieważ przebywał wtedy w Japonii.

Tło naukowe i badania

Einstein opublikował wyjaśnienie efektu fotoelektrycznego w 1905 roku. Wykazał, że światło zachowuje się jak strumień kwantów energii, dziś zwanych fotonami. Teoria wyjaśniała, dlaczego elektrony opuszczają powierzchnię metalu po oświetleniu go światłem odpowiedniej częstotliwości. Eksperymenty potwierdzające te przewidywania przeprowadzili m.in. Robert Millikan i inni fizycy. Odkrycie miało kluczowe znaczenie dla rozwoju mechaniki kwantowej. Wybór efektu fotoelektrycznego jako podstawy nagrody był kompromisem. Teoria względności budziła wtedy jeszcze spory w środowisku naukowym. Akademia uznała więc bardziej „bezpieczne” i sprawdzone osiągnięcie.

Ciekawostki i następstwa

Einstein przeznaczył pieniężną część nagrody swojej byłej żonie Milevie Marić, zgodnie z wcześniejszym porozumieniem rozwodowym. Jego wykład noblowski wygłoszono dopiero w lipcu 1923 roku w Göteborgu. Dotyczył on nie teorii względności, lecz zasad ogólnej fizyki kwantowej. Efekt fotoelektryczny znalazł zastosowanie w konstrukcji fotokomórek, ogniw słonecznych i detektorów światła. Nagroda Nobla z 1921 roku ugruntowała pozycję Einsteina jako uczonego światowej sławy. W prasie europejskiej i amerykańskiej informacja o wyróżnieniu pojawiła się na pierwszych stronach gazet. Mimo że to nie względność stała się powodem nagrody, teoria ta zdobywała już coraz większe uznanie. Dla Szwedzkiej Akademii była to decyzja, która zapewniała równowagę między innowacyjnością a ostrożnością. Wydarzenie z 9 listopada 1921 roku ukazuje, jak skomplikowany bywa proces przyznawania nagród naukowych i jak często wybory komisji są wynikiem kompromisu.